piątek, 2 grudnia 2016
szalunek
I już pojawił się pierwszy problem. Trochę z mojej winy, trochę z winy geodety, który najpierw wytyczył budynek a później zapytał na jakim poziomie będzie punkt 0. Po zebraniu humusu najpierw powinien być nawieziony piasek/pospółka i zagęszczony a dopiero później geodeta powinien wytyczyć budynek. Niestety tak to jest jak buduję się na odległość i na wszystko jest ograniczony czas. U nas było odwrotnie. Ściągnięcie humusu, wytyczenie budynku i dopiero przygotowanie podbudowy pod płytę.zaczęli zwozić pospółkę. Niestety zadzwonił koparkowy i podobno mu się sprzęt rozkraczył. Parę telefonów i udało się ogarnąć inny sprzęt ale dopiero na 17:00. Nie dało mi to spokoju. Łopaty w ręce i jazda z rozsypywaniem. Jak się później okazało gra nie warta świeczki. Zmachaliśmy się strasznie a i tak nie skończyliśmy. Rozsypaliśmy może 1/2 piachu. Przyjechała koparka i dokończyła dzieła w około godzinę. Zacząłem od zagęszczenia podbudowy zagęszczarką 400kg. W sumie całość zagęściłem chyba z 7 lub 8 razy. Wcześniej koparkowy dość dokładnie pojeździł po tym co nawiózł i wyrównał tak +/-. Pręta fi 10 nie dało się wbić rękami głębiej niż na 3-4cm. Próbowałem go wbić młotkiem ale dość opornie to szło więc mam nadzieję, że jest dobrze. Następnie wypoziomowaliśmy rury i zaczęliśmy równać podbudowę. Skręcanie siatki szło nawet dość dobrze do momentu dojścia do garażu, gdzie pręty siatki domu i garażu zaczęły się krzyżować. W oczach zaczęło się mienić i prace niestety trochę zwolniły ale udało się skończyć całą dolną siatkę.Robiliśmy to wg poziomicy. Lepiej było by wypoziomować je do ławic naniesionych przez geodetę ponieważ poziomica nie jest tak dokładna i na 10 m robi się 2-3 cm różnicy.miała się pojawić ekipa od kanalizacji. Po paru telefonach pojawiła się ale budowa kanalizacji dopiero w południe. Podobno im się auto popsuło. Walczyli z tą kanalizacją do godz. 17 lub 18. W każdym bądź razie dobrze, że zleciłem to ekipie, bo sam chyba bym rozkładał to jeszcze dłużej. Rano przywieźli nam stal zbrojeniową. Żeby nie tracić czasu zabraliśmy się za poskręcanie koszy oraz pocięliśmy pręty na wymiar, żeby układanie siatki poszło dość sprawnie. zaczęliśmy układać szalunek tracony z Termoorganiki Termonium Fundament 10cm na suchej zaprawie. Najpierw wyprowadziliśmy rogi do ławic naniesionych przez geodetę, sprawdziliśmy je poziomicą wodną i było ok więc zaczęliśmy układać resztę, straszna robota już nie wiem co gorsze równanie piachu czy układanie tego szalunku.
usługa
Fajnie, że ktoś rusza równolegle z nami. Będziemy mogli się powymieniać doświadczeniami lub podpytać w razie jakich wątpliwości. Jak założysz dziennik to podeślij link chętnie będę zaglądał. Co do wiązarów, firmy mają takie rozbieżności co do wyceny, że aż w szoku byłam. Najdroższą wycenę jaką dostaliśmy to była wycena na kwotę 25 tys brutto ! spisał się najlepiej, kontakt rewelacyjny. I cena najatrakcyjniejsza Opinii negatywnych w internecie nie znaleziono No i dostałem wycenę . Jak to mówią szału nie ma szczerze powiedziawszy. Za kompleksową usługę życzą sobie 25 000 zł netto i nie uwzględnili w wycenie daszku nad wejściem. Jak na razie na pierwszym miejscu Nam wycenili na 11 400 netto + 8% VAT. Tylko u Ciebie doszedł jeszcze dach nad garażem. Ale faktycznie coś sporo wyszło. Co rozumiesz przez usługę kompleksową? Co do daszku właśnie jestem na etapie negocjacji. Poprzez kompleksową usługę rozumiem wyprodukowanie wiązarów, transport na budowę i montaż. Tobie namiary. No fajnie, że już zaczynasz batalię z budową domu. Obawy każdy ma przed, w trakcie i po całej zabawie. Cały ten bałagan od samego początku zaczyna człowieka coraz bardziej wciągać i po jakimś czasie zaczyna nawet sprawiać człowiekowi niezłą frajdę.Same wiązary wycenili na 16 000 zł reszta to montaż i transport. Jak na razie najdroższa oferta jaką dostałem. montują na kotwy chemiczne do wieńca, a co chodzi z tymi okuciami? Na co zwracać uwagę? Aha we wszystkich wycenach prosiłem o osiowy odstęp między wiązarami nie większy niż 90cm, gdzieś przeczytałem że trzeba zwracać na to uwagę. Za 2 tygodnie startujemy z płytą, w czerwcu ściany i wieniec. Jak na razie są na miejscu pierwszym ale z dachem mam jeszcze trochę czasu. Na razie do piątku muszę się jeszcze przebujać w pracy i w piątek ruszam w kierunku PL. Od niedzieli zaczynamy płytę fundamentową więc powinno być trochę więcej zdjęć w dzienniku no i w reszcie zacznie się coś dziać. Już nie umiemy się doczekać chociaż nie powiem, że mam pewne obawy czy aby na pewno wszystko załatwione.Myślę, że po zalaniu wieńca klimatyzacja do domów będę się bawił w zamawianie wiązarów i wtedy będzie więcej konkretów.za mój spory 250m2 (garaż jest poszeżony o 80cm) dach skasował 21400zł o ile dobrze pamiętam. W cenie była kompletna konstrukcja z montażem, stężenia są drewniane co mnie bardzo cieszyło, dach jest bardzo sztywny (stężenia stalowe w przeciwieństwie do drewnianych spinają wiązary tylko w jedną stronę), drewno suszone, strugane i dodatkowo impregnowane. Wiązary mocowane są do wieńca kotwami chemicznymi bez murłaty. Największy rozstaw osiowy 94cm (są różne z uwagi na oryginalny sufit nad salonem). Deski podrynnowe po krótkich negocjacjach dostałem gratis . Ogólnie bardzo pozytywny kontakt z biurem, reagują na wszystkie sugestie inwestora (małe spięcie przy montażu zadaszeń tarasu i przejścia do garażu (załamania, ekipa połączyła gwoździami, a nie śrubami. Wszystko oczywiście poprawili). Innych problemów nie zanotowałem
zamówić
Niestety to nie szklarnie tylko kurnik, nie może być zbyt pięknie . No ale cóż darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Na szczęście nie "czuć" zbytnio jego obecności, więc nie jest to jakiś wielki problem a po zakończeniu budowy posadzi się jakieś sosny lub coś w tym stylu na końcu działki i po paru latach zasłonią ten niezbyt miły widok.a ktory z inspektorow wydawal Ci PnB? Pani Daria czy Mosine obsluguje ktos inny? Bo jesli ona to az uwierzyc nie moge ze mogly byc jakies problemy
U nas w sumie od samego początku tzn. od podziału działki pojawiał się jeden problem droga dojazdowa. Jako, że sąsiedztwo naszej działki jest dosyć ubogie jeśli chodzi o zabudowania (jeden sąsiad 150m od nas) a dojazd do działki jest drogą gruntową, która według UM nie spełnia wymogów, chociaż ma nadaną nazwę, musieliśmy jeszcze dostarczyć papiery, że mamy separator skrobi dojazd do działki przez działkę teściów i ciotki. No i tak się to przeciągło jakoś.Bloczków nie będę potrzebował ponieważ my będziemy robić płytę fundamentową. Beton jak najbardziej B25 jakieś 32m3 mi wychodzi ale pewnie będzie trzeba zamówić z 2m3 więcej, żeby czasem nie brakło. A ty skąd brałeś beton i w jakiej cenie? I ile płaciłeś za pompę?
Jak byc potrzebowal jakies namiary czy ekipy to smialo pytaj. Wprawdzie u nas byly ekipy raptem 3 ale wszytskie sie ladnie spisaly wiec ich polecam (Ciesle, okniarze i posadzkarze).Tutaj widać jeszcze korzenie ale na dzień dzisiejszy są już wyrwane i teren jest wyrównany.
Za 5 tygodni ruszamy z budową.w przyszłym tygodniu, jak tylko pogoda pozwoli startujemy ze Szpaczkiem w podkarpackim - też, jak i inni nie mogę się doczekać, choć obaw też pełno jest. Ale, jak nie spróbuję to nie zobaczę
W najbliższych dniach założę dziennik tak jak należy, mam nadzieję,
Pomału zamawiamy materiał i już nie umiemy się doczekać startu.
Mamy już XPS`a, którego zamówiliśmy jeszcze w zeszłym roku, zamówiliśmy bloczki Solbet na ściany nośne i działówki, folie budowlaną. W przyszłym tygodniu zamówię stal zbrojeniową, strzemiona, dystanse i pospółkę na podbudowę płyty.
Muszę też zorganizować agregat prądotwórczy, bo do sąsiada daleko i nie będzie od kogo prądu pożyczyć. Mam na oku diesla jednofazowego z ATS, którego mam w planie wpiąć w instalację po zakończeniu budowy. W razie braku prądu coś tam w domu będzie działało.
U nas w sumie od samego początku tzn. od podziału działki pojawiał się jeden problem droga dojazdowa. Jako, że sąsiedztwo naszej działki jest dosyć ubogie jeśli chodzi o zabudowania (jeden sąsiad 150m od nas) a dojazd do działki jest drogą gruntową, która według UM nie spełnia wymogów, chociaż ma nadaną nazwę, musieliśmy jeszcze dostarczyć papiery, że mamy separator skrobi dojazd do działki przez działkę teściów i ciotki. No i tak się to przeciągło jakoś.Bloczków nie będę potrzebował ponieważ my będziemy robić płytę fundamentową. Beton jak najbardziej B25 jakieś 32m3 mi wychodzi ale pewnie będzie trzeba zamówić z 2m3 więcej, żeby czasem nie brakło. A ty skąd brałeś beton i w jakiej cenie? I ile płaciłeś za pompę?
Jak byc potrzebowal jakies namiary czy ekipy to smialo pytaj. Wprawdzie u nas byly ekipy raptem 3 ale wszytskie sie ladnie spisaly wiec ich polecam (Ciesle, okniarze i posadzkarze).Tutaj widać jeszcze korzenie ale na dzień dzisiejszy są już wyrwane i teren jest wyrównany.
Za 5 tygodni ruszamy z budową.w przyszłym tygodniu, jak tylko pogoda pozwoli startujemy ze Szpaczkiem w podkarpackim - też, jak i inni nie mogę się doczekać, choć obaw też pełno jest. Ale, jak nie spróbuję to nie zobaczę
W najbliższych dniach założę dziennik tak jak należy, mam nadzieję,
Pomału zamawiamy materiał i już nie umiemy się doczekać startu.
Mamy już XPS`a, którego zamówiliśmy jeszcze w zeszłym roku, zamówiliśmy bloczki Solbet na ściany nośne i działówki, folie budowlaną. W przyszłym tygodniu zamówię stal zbrojeniową, strzemiona, dystanse i pospółkę na podbudowę płyty.
Muszę też zorganizować agregat prądotwórczy, bo do sąsiada daleko i nie będzie od kogo prądu pożyczyć. Mam na oku diesla jednofazowego z ATS, którego mam w planie wpiąć w instalację po zakończeniu budowy. W razie braku prądu coś tam w domu będzie działało.
sobota, 26 grudnia 2015
badanie
Niemniej rozwój badań podstawowych jest tak dynamiczny (i chaotyczny), że proste przełożenie nauk przedklinicznych na kliniczne nie jest tak oczywisty jak by się mogło wydawać (EBMy oraz RCT bardzo często to pokazują). Co więcej, od klinicystów oczekujemy przede wszystkim skuteczności i doświadczenia, a nie recytowania szlaków biochemicznych które poprowadzą pacjenta ku zdrowiu. Od młodego klinicysty, przynajmniej ja, oczekiwałbym sprawnego posługiwania się algorytmami, bo tak jest po prostu bezpieczniej. Stąd też wybór treści nauczania przedklinicznego musi być „nieco” inteligentniejszy niż tylko ich zwiększanie, bo czas na naukę jest ograniczony. Tylko że algorytmy, RCT i większość EBM dotyczy ściśle chwilówki na raty wyselekcjonowanych grup pacjentów, których spotyka się bardzo rzadko. Nie ma żadnych badań albo są bardzo nieduże co do rzeczywiście występujących sytuacji gdzie pacjent przychodzi z 5 chorobami towarzyszącymi, własnymi preferencjami co do leków, rodziną i otoczeniem społecznym, i ani myśli dostosować się do kryteriów włączających ani wyłączających RPCT. Trzeba myśleć. Wiedzieć, że np połączenie paracetamolu z ibuprofenem ma sens, bo mają inny mechanizm działania, a ibuprofenu z indometacyną niewielki, bo oba leki blokują COX. Jestem na urlopie w kraju gdzie, nie tak dawno, narodowi zaaplikowano dużo ruchu na świeżym powietrzu, drastycznie ograniczono kalorie, odstawiono całkowicie zachodnią medycynę, używając tylko naturalnej – skutek – około 3 miliony ludzi z 7 milionów nie podołało. Chciałem tylko pokazać że każdy ekstremizm, w jakiejkolwiek dziedzinie – politycznej, religijnej bądź dietetycznej – jest szkodliwy i może kosztować życie. Ekstremizm powstaje gdy przestajemy kierować się rozumem. A wiadomo co się budzi, kiedy umysl śpi.
lekarze
Jeśli chodzi o sam staż, to wygląda on bardzo różnie, ale generalnie słabo. Moim zdaniem (i doświadczeniem) najwięcej wnosi fakt (współ)odpowiedzialności, bo najbardziej motywuje do samokształcenia. Pomoc „starszych kolegów” sprowadza się raczej do wyręczania ich z papierologii. Z pewnością jest to ważna umiejętność, ale powiedzmy szczerze – jeśli nie idzie w parze ze zdobywaniem doświadczenia klinicznego, to jest to spychologia a nie nauka. W kraju w którym mieszkam jest taka „porada medyczna przez telefon”. Porady 24/7 udziela doświadczona pielęgniarka. Po podaniu symptomów radzi czy sprawa wymaga natychmiastowej wizyty na pogotowiu, u lekarza, może poczekać do jutra czy nic poważnego. Pewnego razu mimo niegroźnych objawów, skierowała nas natychmiast do pogotowia, żona miała sepsę.
Myślę że coś takiego odciążyłoby polską Służbę Zdrowia i zapobiegło nadużywaniu pogotowia.
Pomijając rzeczywiste motywy zmian w systemie kształcenia lekarzy (tu w pełni się z Panem zgadzam) uważam, że samo skrócenie studiów wszystkim wyjdzie na lepsze. Skrócenie pierwszych lat studiów oznacza, że student szybciej zobaczy pacjenta i wcześniej będzie budował swoje doświadczenie kliniczne. Przedmioty podstawowe są ważne, ale chyba przesadzono z ich ilością, tym bardziej że 99% studentów medycyny zostanie klinicystami, a nie stricte naukowcami. To czego studenci naucza się na 6 roku stażo-studiów (nie wiem jak to się dokładnie nazywa) nadal zależy od samych studentów oraz od ich „starszych kolegów”.
Co ze stażem zrobi PiS pewnie najbardziej zależy od tego, co zrobiło z nim PO oraz jakie są polityczne koszty majstrowania przy stażu…
Myślę że coś takiego odciążyłoby polską Służbę Zdrowia i zapobiegło nadużywaniu pogotowia.
Pomijając rzeczywiste motywy zmian w systemie kształcenia lekarzy (tu w pełni się z Panem zgadzam) uważam, że samo skrócenie studiów wszystkim wyjdzie na lepsze. Skrócenie pierwszych lat studiów oznacza, że student szybciej zobaczy pacjenta i wcześniej będzie budował swoje doświadczenie kliniczne. Przedmioty podstawowe są ważne, ale chyba przesadzono z ich ilością, tym bardziej że 99% studentów medycyny zostanie klinicystami, a nie stricte naukowcami. To czego studenci naucza się na 6 roku stażo-studiów (nie wiem jak to się dokładnie nazywa) nadal zależy od samych studentów oraz od ich „starszych kolegów”.
Co ze stażem zrobi PiS pewnie najbardziej zależy od tego, co zrobiło z nim PO oraz jakie są polityczne koszty majstrowania przy stażu…
niedziela, 13 września 2015
procedury
Wczoraj w Rzepie czytałem, że polska dyplomacja się dwoi i troi by przy okazji kryzysu z uchodźcami stworzyć sensowny, jednolity europejski system sprawnie przesiewający uchodźców od imigrantów zarobkowych.
I ma w tym silnych sojuszników – np Hiszpanów, którzy od lat prowadzą własną politykę azylową i imigracyjną.
Hiszpanom też ten oparty na algorytmie kontyngent (przepraszam za brukselską nowomowę) niejako mechanicznie przydzielanych uchodźców nie pasował.
Również kanclerzowa Merkell ostatnio podniosła ten problem zwracając uwagę, że imigrant zarobkowy to nie uchodźca z prawem do azylu. I też zwróciła uwagę na konieczność sprawnej selekcji by jak najszybciej deportować tych, którzy po prostu nie są prześladowani.
Z tym, że te wszystkie uzgodnienia, jak również uszczelnienie granic przed emigrantami zarobkowymi wymagają czasu. Przecież UE to skomplikowany mechanizm decyzyjny.
Tak więc prace nad polityką długofalową są prowadzone. Ale w tym czasie trzeba też rozwiązać problemy bieżące.
Co do “kondycji” migrantów … .
W przypadku uchodźców status majątkowy, wiek, płeć, wykształcenie itp nie mają znaczenia, bo chodzi o prześladowania. Dla urzędnika rozpatrującego wniosek o azyl faktycznie ich status majątkowy/społeczny/znajomość języka itd. nie ma żadnego znaczenia (i słusznie), ale sądzę, że to spostrzeżenie jednak ma znaczenie dla skutków politycznych/społecznych/gospodarczych tego kryzysu.
Poza tym ja nie pokładam dużej wiary w efektywność procedur azylowych w sytuacji, gdy do UE będą się wlewały setki tysięcy ludzi miesięcznie, a to nam grozi.
Podstawą uzyskania azylu jest potwierdzenie faktu doznawania prześladowań przez uchodźcę.
Dlatego też nie robią na mnie wrażenia te setki tysięcy ludzi, bo wiem, że niewielka ich część uzyska azyl.
Jak sobie przypominam w 2013 roku z kilkunastu tysięcy złożonych w RP wniosków azylowych rozpatrzono pozytywnie około 200. Jak przyznawanie azylu wygląda w Niemczech o których mówi się, że prowadzą otwartą politykę azylową?
“W 2013 roku przyznano (azyl) jedynie 1,1% osób spośród wszystkich ubiegających się; kolejnym 23,7% osób przyznano prawo pobytu na podstawie zakazu deportacji do państwa, w którym grozi im prześladowanie. W 75,2% przypadków odrzucono wniosek o azyl i nie przyznano innej formy pobytu tolerowanego w RFN.”
pomiary wentylacji
W EU, jak sobie przypominam około 10-15 procent uchodźców uzyskuje azyl.
I ma w tym silnych sojuszników – np Hiszpanów, którzy od lat prowadzą własną politykę azylową i imigracyjną.
Hiszpanom też ten oparty na algorytmie kontyngent (przepraszam za brukselską nowomowę) niejako mechanicznie przydzielanych uchodźców nie pasował.
Również kanclerzowa Merkell ostatnio podniosła ten problem zwracając uwagę, że imigrant zarobkowy to nie uchodźca z prawem do azylu. I też zwróciła uwagę na konieczność sprawnej selekcji by jak najszybciej deportować tych, którzy po prostu nie są prześladowani.
Z tym, że te wszystkie uzgodnienia, jak również uszczelnienie granic przed emigrantami zarobkowymi wymagają czasu. Przecież UE to skomplikowany mechanizm decyzyjny.
Tak więc prace nad polityką długofalową są prowadzone. Ale w tym czasie trzeba też rozwiązać problemy bieżące.
Co do “kondycji” migrantów … .
W przypadku uchodźców status majątkowy, wiek, płeć, wykształcenie itp nie mają znaczenia, bo chodzi o prześladowania. Dla urzędnika rozpatrującego wniosek o azyl faktycznie ich status majątkowy/społeczny/znajomość języka itd. nie ma żadnego znaczenia (i słusznie), ale sądzę, że to spostrzeżenie jednak ma znaczenie dla skutków politycznych/społecznych/gospodarczych tego kryzysu.
Poza tym ja nie pokładam dużej wiary w efektywność procedur azylowych w sytuacji, gdy do UE będą się wlewały setki tysięcy ludzi miesięcznie, a to nam grozi.
Podstawą uzyskania azylu jest potwierdzenie faktu doznawania prześladowań przez uchodźcę.
Dlatego też nie robią na mnie wrażenia te setki tysięcy ludzi, bo wiem, że niewielka ich część uzyska azyl.
Jak sobie przypominam w 2013 roku z kilkunastu tysięcy złożonych w RP wniosków azylowych rozpatrzono pozytywnie około 200. Jak przyznawanie azylu wygląda w Niemczech o których mówi się, że prowadzą otwartą politykę azylową?
“W 2013 roku przyznano (azyl) jedynie 1,1% osób spośród wszystkich ubiegających się; kolejnym 23,7% osób przyznano prawo pobytu na podstawie zakazu deportacji do państwa, w którym grozi im prześladowanie. W 75,2% przypadków odrzucono wniosek o azyl i nie przyznano innej formy pobytu tolerowanego w RFN.”
pomiary wentylacji
W EU, jak sobie przypominam około 10-15 procent uchodźców uzyskuje azyl.
piątek, 27 marca 2015
kurs spółki
Spokojnie niech nawet spadnie do tych 90 PLN, myślę, że mając na uwadze planowaną dywidende za 2013 i możliwość odbicia będzie warto kupić troche papiera przy tej cenie.... Niektórzy pewnie pamietają jak KGH spadł kiedyś do 20 z hakiem kilka i kosztował prawie 200. Takich wahań i możliwości zarobku pewnie nie będzie... ale pewnie odbije w swoim czasie... są grubsi inwestorzy niż my z forum, którzy tylko czekają na taki rozwój sytuacji i tak będzie, będą spadki na KGH by potem zrobić skok o 60-100% w górę. Owszem odbije się, ale zanim to nastąpi to równie dobrze może i testować poziom 60 zł za papier. Przy zysku około 3 mld za 2013 r. i przeznaczeniu na dywidendę około 1/3 to na jedną akcję dywidenda wychodzi około 5 zł. No może wynegocjują do 6 zł w porywach do 6,5 zł. Przy takim poziomie nic nie wskazuje na to, aby spółka ta utrzymywała się na obecnym poziomie. Ceny surowców nie wskazują jakiejś najbliższej hossy. Jedynie w czym tkwi nadzieja to że uda się otworzyć Sierre Gorde, albo tą całą fabrykę materiałów wybuchowych. A zanim te przedsięwzięcia przyniosą zyski i wzrost akcji to trochę wody w Wiśle upłynie. I wcale nie jest powiedziane, że odbić się może dopiero pod koniec 2015 r. albo i później, a w tym czasie można zarobić na innych spółkach. Jedna rekomendacja 107 zł, druga w tym samym dniu 150 zł. Oto przykład jak rozbieżne są analizy. Oto dowód jak można wierzyć analitykom i polegać na ich ocenie. Wcześniej czy później się odbije, a nawet jeśli będzie oscylować w obecnym poziomie to w dłuższym terminie i tak można spokojnie zarobić na samych dywidendach. Jednak to jest kwestia inwestycji na co najmniej 5 lat. KGHM jest Spółką z udziałem skarbu Państwa, która jest 4 potentatem miedzowym na świecie, po 2) KGHM inwestuje w nowe przedsięwzięcia takie jak np kopalnia Sierra Gorda w Chile i inne, więc skoro tak robi to znaczy, że Zarząd widzi w tych przedsięwzięciach zyski w średnim lub dłuższym terminie, po 3) stosunkowo niski obecny kurs KGHM spowodowany jest czasową bessą na rynku miedzi i srebra - wcześniej czy później bessa ta się skończy i metale te pójdą w górę, a co za tym idzie to kurs KGHM także, po 4) podatek od kopalin już dawno został wliczony w cenę akcji i tak naprawdę nie miał dużego znaczenia, gdyż po ogłoszeniu jego wprowadzenia kurs bardzo się osłabił a później i tak podniósł się do swojego poprzedniego poziomu i oscylował w granicach 180 a nawet 190 zł, po 5) patrząc na wskaźniki takie jak: C/Z - 7,1 (Średnia dla spółek surowcowych wynosi 47), C/WK - od 0,91 - do 1, wyraźnie widać, że cena akcji jest niedowartościowana i ma jeszcze dosyć duży potencjał do wzrostów, po 6) wystarczy popatrzeć na rys. historyczny, że KGHM potrafił się naprawdę odbić i to tylko kwestia czasu kiedy tak się stanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)